• słowa 12:28:38

    pisz [0]

    Bo ostatnio odczuwam silna potrzebę wewnętrznegon rozwizywania swoich rozterek. Bo to krótkie życie mam jedno. Ty też jesteś jeden. Życie jest piękne choć drapie.Bo odrobina japońskiego może rozświetlić. Nadać życiu barwę i nowy uśmiech. Chwila spędzona razem uświadamia bardziej matfizyczne połóżenie zwiazku, tą niezauważalna aseksulana więź. Która wprowadza wspólny uśmiech. Powolne przygotowanie do wspólnego zycia i kolorowe dnia razem.Bo obiecałam sobie że wytrwam. Ale to trudne gdy pozbawiona jestem weny i sarkazmu. Trwam w bezruchu intelektualnym. Emocjonalnie coraz bardziej przywiazuje sie do Ciebie. Dwóch pięknych ciemnookich mężczyzn i jedynego w swoim rodzaju eks - małżonka. Ale nie ja jedyna wyjde trzeci raz za mąż i wrócę. Chociaz Ty sie nie zmieniasz.bo coraz więcej znaczysz dla mnie. Twój oddech i uśmiech. Delikatna pieszczota. Łagodne spojrzenia na mojej twarzy, podmuch na szyi, ciepły pocałunek na dłoni.

    pisz [0]

  • wielokropek wiele 17:21:19

    pisz [0]

    Jako że ostatnio mam zbyt wiele czasu a zbyt dużo rzeczy do zrobienia których nie chce mi się robić. To dla zabicia wyrzutów sumienia, zastanawiam się nad sprawą wagi z pozoru nie-wielkiej. Pewien przedstawiciel płci oddmiennej, którego jednakże niepomiernie lubię ( nie pytajcie czemu bo i tak nie powiem z bardzo prostej przyczyny. nie wiem... hormony?? możliwe że takowe posiadam jako przedstawicielka płci nadobnej) obiecał zrobić mi małą niespodziankę w postaci pojawienia się w mojej niezmiernie skromnej mieścinie. Muszę przyznać ucieszyłam się, że jego cztery literki znowu tu przyjadą, co spowoduje że się zobaczymy (moje serducho wyczynia cos dziwnego na samą myśl o tejże wizycie, warjacie kosmiczne). Tym razem przyjedzie jednak w postaci kierowcy (jako że prawo jazdy sobie zrobił), więc mam nadzieję że przyjedzie w jednym kawałku. Chyba jestem nie normalna, ma zamiar mi przywieźć jakąś maskotkę (jego aluzyjne zapytania do tego czy lubię takowe miśki są szokujące, jakby nie siedział na moim łóżku w towarzystwie Domiceli, Puszka, Tomcia heh czy to normalne nadaję jescze imiona moim maskotkom). Zastanawiam się jak mu delikatnie pomysł wyperswadować, ja bym wolała żeby poprostu przyjechał (zresztą ostatnio też mi przywióżł.. teraz "marzy" mu się zaskoczyć mnie czymś o większych gabarytach.... już się boję, gdzie ja to coś nie wątpliwie słodkie posadzę, jak do tego dojdzie). Owszem miło jest dostać prezent ale wolałbym troszkę inny (natury nie materialnej). Chyba należe do jednostek a-społecznych w tej kwestii, ale wolałbym w prezencie dostać pewną małą informację (że zdał sesję, no i jeszcze cosik ale bez tej odatkowej informacji przeżyję... jakoś... Hmm nigdy mi nie zależało tak na wyjaśnieniu moich stosunków "towarzyskich")

    pisz [0]

  • persona grata 17:23:54

    pisz [0]

    Cóż obecnie mam interesujace zajecie, wysilam swoje zwojemózgowe dosyć kiepsko z resztą, co też nasze persony (to znaczy Ja + Pan T.) będą robić.
    Jak na razie pomysłów: w liczbie 0, słownie: zero. Czyli nic. Kompletnie nie mam pomysłu co będziemy robić. Bo miłość miłością, i nasze stęsknione oczy nic przeciwko patrzeniu na siebie mieć nie będą, ale ile można. Szanowny rzedstawiciel płci męskiej, czyli pan T. musi więc mieć jeszcze jakieś zajęcie bądź co bądź moja szczesliwa z tego powodu głowa bedzie mieć go c a ł y(aż muszę to wytłu-ścić) dzień. Przyjedzie o 11.30 a kiedy pojedzie... Hmm wieczorkiem. Jak bedzie ciepło to go mogę znowu architekturą miasta pomolestować. Zdarzają się u nas całkiem malownicze miejsca. Myślałam o naszej galerii M&M na Sienkiewicza. Park też na ścisłość może być ale, że ostatnio liści jest co niemiara i gniją w tempie bardziej niż intensywnym to cóż zapach jest tak aromatyczny jak nie powiem co domyślcie się... bleee... To jest to trochę niebezpieczne. Także nie mam pomysłu, mam nadzieję, że pan T. czy jak kto woli Mój Aniołek (zaznaczam jedyny dlatego mój) nie zauważy improwizacji z mojej strony. Jak na razie nadal się cieszę że się zobaczymy i to jakoś mnie trochę dekoncentruje. Jeszcze tylko piatek, trochę dzisiejszego dnia. Cóż mam problem, duży problem...
    Odebrałam dziś już materiały, szłam do niej od razu po dentyscie, bo jak poszłam do domu po swoje rzeczy pocałowałam klamkę, bo nie wzięłam klucza. Jak ja tego nie cierpię. C'est terrible, je deteste. A właśnie... Zaliczyłam wizytę u mojej dentystystki i mam się pojawić dopiero w lutym.
    Uff, uwielbiam ją ale tak raz na jakiś czas.
    Finito i manito kto nie czytał ten trąba...

    pisz [0]

  • 1,2,3... 17:25:37

    pisz [0]

    premiere:
    Lolki występ nawet się udał. Nasze maleństwo wyglądło pięknie. TYlko jakaś bląd taran stanął sobie na srodku i wszytkich denerował, żadna perswazja ani kulturalna [jej mama] ani kulturalna inaczej [hehe jak zwykle szwarc /nie myslić z panem gubernatorem/ charakter czyli ja] nie pomogły. Cóż są ludzie i prapety. Ich pani odrazu zawlekła je na góre i dziewczynki ogladały tylko część wystpów. Ale cóż. Było by fajnie gdyby nie to że wszyscy instruktorzy chciali sie popisać i dzieciaki miały mnóstwo tekstu [nasi młodzi estradowicze mieli od 3-8 lat]. Nawet puścili kawałek Metallica'y i pana Majkela Dżeksona [fani wybaczcie sama kiedyś słuchałam ale tak się wygodniej pisze] haaa puścili Thiller.

    deuxieme:
    Dała mi się uczelnia wyspać. To plus. Posiedziałam sobie do szóstej to źle. Widziałam mojego 'ulubionego' lektora, pana D.P. oraz przeżyłam 6 h wykładów z panem prof F. Czuję się odmóżdżona. Na francuskim z panem D.P jak zwykle było tragikomicznie. Czy ten facet nie widzi zę się z niego nabijamy [tzn ja i M. najwięcej] dziś miał wybitnie dobry humor. Co było powodem niewybrednych żartów mojej grupy. W nagrode dowiedzieliśmy się że mamy w tym semestrze 36h z tym jełopem [wybaczcie ale to jest naprawdę wyjątkowo zidiociały facet, szkoda że takie poprzezywanie nie pomaga].

    troisieme:
    Nic nowego nie powiem ale to był mój błąd zyciowy. Ale za błędy żyiowe się płaci. Szkoda że to tak dużo kosztuje. Trzeba się będzie bardziej sprężyć i robić w tym semestrze a nie tylko mówić.

    quatre:
    cóż Bede mieć goscia. Bede miec gościa. AAA Wyyy NNIIEE!! HAHA [to miało być złowieszcze ale coś mi nie wyszło]. No wiec jeszcze tydzień. Moge miec nadziję że osobie zaintereoswanej się nieodechce. Włajaży, włajaży się nie odechce.A więc bez smutnego zakończenia, z mokrymi włosami, śpieszę słać łóżko bo ide spać. Tak wiem to była inteligentna notka. Ale cóż ja ma więcej pisać. Przecież się polityką zajmować w tym kraju jest niebezpiecznie[to chyba nie poplsku napsiane].

    pisz [0]

  • niezbyt elekowentnie 17:28:59

    pisz [0]

    Na komputerze jak każdy posiadam własne miejsce. Taki mały-większy śmietnik. Z dymem puściałam wszytkie szablony. Grafiki, pliki, mniej-bardziej wazne. Trzymałam je z poświęceniem, swojego rodzaju dzika radością. Chroniłam niczym małe dzieci. Ot, nie było warto. Szkoda tylko że to nie kominek, w którym wszytko tak ładnie się pali. Lubię palic w kominku. To takie oczyszczające. Ale żaświeciłam sobie swieczkę. Mały symbol kominka, i powracjającej równowagi. Całą złość spalić, zniszczyć. Zapomnieć. Bo trzymanie tego nie pomaga.

    w tle: HackSign - Obsession&RozenMaiden - Kinjirareta Asobi


    Speltakularnie. Spokojnie.
    Ekscytująco. Tendencyjnie.
    Stan oczekiwania. Tylko na co i po co?

    ***
    Teraz jestem wściekła. Mam ochotę coś potłuc. A wystarczy tak niewiele, żebym przestała się złościć. Złość chyba dla samej złości. A może nie? Ale

    takich manewrów mam s-e-r-d-e-c-z-n-i-e dość.
    Jestem zła. I cholernie dobrze wiem zę mi cholernie szybko przejdzie. Wystarczy jeden gest. Jaka ja jestem naiwna. I cholernie wnerwia mnie to że zdaje sobie z tego sprawę.

    ***
    Obraziłam się.

    ***
    Czuję się emocjonalnie wyżeta przez maglownicę. I potraktowana żelaskiem na wysoki połysk. Zero energi do czego kolwiek i kogokolwiem.

    pisz [0]

  • piec ciasto nalezy ostrożnie 17:30:40

    pisz [0]

    Ażeby upiec smaczne ciasto trzeba w oknie wypatrywać odpowiednio dobrze nastawionej, puszystej chmurki cukrowej. Koniecznie blado zielonej.
    Następnie ustawiać stary Babciny zegar z kukułką. I czekac odpowiedniej godziny [trzeba pamiętać o porównaniu jej z godzina na popularnym kanale z prognozą godziny]. Kiedy już jesteśmy odpowiednio przygotowane do pieczenia szukamy starej foremki naszej Cioci, którą za każdym razem znajdujemy w innym miejscu w mieszkaniu. Na pewno nie tam gdzie ją schowalismy. Nastepnie znowu patrzymy na zegarem czy aby na pewno mineło 45 minut od ostatniej prognozy pogody w telewizji [magia masss-mediów]. Kolejny szczególnie istotnym krokiem jest znalezienie odpowiednich składników. A więc szukamy tabliczek niepewności. Które później bedziemy długim cienkim nożem kroć i plasterki. Zółtych listków radosci, puczystego wyczeikwania, olejku niespodziewanych zdarzeń, proszku do pieczenia dobrych chęci. Trzeba też znaleźć kartkę na której ten przepis jest umieszczony. Rzecz jasna znajdziemy go dopiero po zgromadzeniu wszytkich składników.
    Przykazanie pierwsze wszytko gotować na wolnym słupie biegając dookoła spiewając pieśni deszczu wojowników Krótkich Spojrzeń.
    Przykazanie drugie nie trzymać tego na ogniu dłuzej niż trzy noce ale nie krócej niż dwa dni.
    Przykazanie trzecie. Nie jeść łyżkami szkodzi zdrowi psychicznemu.
    Przykazanie czwarte. Tylko dla wytrwałych kobiet z jeszcze wytrwalszymi mężczyznami.

    pisz [0]

  • zawsze może być lepiej 17:30:59

    pisz [0]

    Ten śmiech, ta radość. Potem łzy, potem smutek. I tak w kółko. I wciąż od nowa. Do znudzenia. To ponoc tak kobiece. Łzy. Nie lubie łez. Wszyscy muszą wiedzieć że boli? Chyba że się tak lubi cudze współczucie. My lubimy się sobie żalić. Żal, smutek. Karmimy się tym. Uwielbiamy słyszeć że inna kobieta ma gorzej, ale nie lubimy jak mówi że cierpi bardziej od nas. Bo to my jesteśmy największe cierpiętnice. A my tak lubimy się pławić we współczuciu. To jakby dodawało nam energii. Wpadamy w kołowrotek snu, życia, przeżycia, bieganiny, plataniny. I tak zawsze od nowa. Raz jest miło, a raz nie. Makabra z koszmarem związane sznurkiem smutku gonia radość i szczęście której nie umia dogonić. Na szczęście. I ta radość biega, w kółko czasem się zatrzymuje daje człowiekowi złapać się.
    A ja tak odmiennie. Tak radośnie i zabójczo szczęśliwe z małą dozą smutku o którym nikt [no teraz prawie nikt] nie wie. Wiadomo zawsze mozna powiedziec mogłobybyć lepiej. Ale co wtedy. Wtedy nie mogłabym tego powiedzieć. Jest mi tak miło. Milej na sercu, na duszy. I to tak sie mnie trzymie. Wczepiło się i odczepic się nie chce. Nie przepuszcza innych myśli. I tak mi dobrze z głupawym uśmiechem na sercu.
    Po co myśleć że czegoś teraz nie mam, że brak nie czegoś a kogoś, lepiej myśleć kiedy będe mieć. Przecież smutek nie pomoże. Cierpliwość. Chyba tak.

    W końcu za-niedługo... tylko... już... W końcu zawsze może być tylko lepiej.

    pisz [0]

  • Świat według dzieci 17:32:15

    pisz [0]

    Co to są zwierzęta?
    - Człowieki to też zwierzęta. Prezesi to są biedni bo się mogą bawić tylko pracą i są bardzo samotni.
    -Krokodyl znosi jaja! Ale Pani wie nie na twardo. Potem z nich są małe krokodylowe dzieci.
    - A wołowina to kr.ówka. A wie psze Pani że świnka to szynka?!
    - Pszczółka to też zwierzątko. tylko takie malutkie. I ma skrzydła tylko takie gołe. Nie ma biedna piór i jej jest zimno dlatego zimą jej
    nie ma. Zapyla kwiatki wie Pani?! I jest malutka i milutka
    Śpieszę donieść że jutro jest piatek. Czyli mogę powli przerabiać "rajzefiber" i się cieszyć.

    pisz [0]

  • myśl zachłanna 17:32:42

    pisz [1]

    Zachłanność to rzecz kobieca. Bo to tak blisko już. Patrząc na to horoskopowo muszę trzymać w najbliższym czasie język za zębami delikatnie mówiąc. Z chęcią bym pokrzyczała. Nie, nie głośno. Szkoda gardła. Tylko to nic nie da. To niecierpliwość? Znudzenie? Przyzwyczajenie?
    Byle nie monotonia.

    Jestem okropna. Wredna. Złośliwa. Bezczelna. Nieprzewidywalna. A zawodzenie opanowałam do perfekcji. Chyba za bardzo lubie się kłocić. Szkoda tylko

    że nie mam czasem odwagi.

    pisz [1]

  • sesja 17:33:35

    pisz [0]

    Zbliżające się egzaminy, powoduja moja nadmiernoą aktywność w zyciu społeczno-domowym. Moja Sis ma posprzatane w pokoju. Pogoda się zrobiła taka jakas radośniejsza, słoneczniejsza. Cieplejsza. Zastanawiam się jednak czy wystawianie swojego prawie wampirzego imażu nie będzie bolesne. Bo nie dość że szanse nabrania letniego koloru nikłe, to nudne i czasochłonne. Jakby ktoś pytał. Nie wiem czemu. To jest mi nieznosnie i cudownie dobrze na duszy. Totalnie. Ogromnie i mam zamiar przyznawać się do tego każdemu.

    Czy chce wiedzieć czy nie. Ot tak poprostu, kobieta zmienna jest, ale nie do końca

    pisz [0]

  • postanowienie 17:34:17

    pisz [0]

    Bo mam silne postanowienie podbania o kondycję. Bo mam silne postanowienie nie nabawić się chorób o podłożu psychicznym. Bo mam silne postanowienie mniej gadać.
    Jak zwykle nic n ie wyjdzie. Ale przecież pomarzyć zawsze można zeby wyglądać jak niektóre panie.

    Jeżeli mężczyźnie wydaje się że kobieta potrzebuje go do obrony i głaskania po głowie to się myli.
    Jeżeli mężczyzna myśli ze kobieta każdego faceta traktuje jak potencjalny portfel to nagina fakty.
    Jeżeli mężczyna myśli że kobieta w domu oznacza darmową służbę domową, to jest idiotą.
    Jeżeli kobieta myśli że wszyscy mężczyźni to szowiniści i myślą tylko o jednym to oznacza że ona sama niewiele myśli.
    Jeżeli kobieta wierzy że mężczyźni, niezdolni sa do empati i zrozumienia to oznacza że sama taka nie jest.
    Jeżeli kobieta uważa że mężczyźni w domu mają dwie lewe ręce to oznacza że go źle wychowała.

    I po co do licha nam te wszytkie stereotypy. Nie lepiej żyć namiętnością jutra i radością wczoraj. Przecież życie jest nie po to by się nudzić. Ale odkrywać siebie na nowo. I kochać mocniej niż wczoraj.
    Bo wiecie j zawsze chcę się cieszyć że mam Ciebie koło siebie. Że jutro będzie lepiej. Że zawsze jest lepiej niż wczoraj. Bo nie chce w wieku xxx lat obudzić się i stwierdzić ze jestem starą zrzędzącą rodzinną terroryztką z mężem pantoflarzem, Niezadowoloną z życia, partnera i Siebie. Bo chcę mieć małe mieszkanie [= mało sprzątania], Dużo ksiązek, wygodną kanapę, cały świat za sobą. Łazienkę w kolorze morza. Bo chcę napisać kciążkę. I Ciebie. By życie nie było tylko karierą, rodziną i pasją. By było pełne.

    pisz [0]

  • pszczó. sny dziwne 17:35:05

    pisz [0]

    Nie licząc porannych Pszczółkowych snów, niecałkiem zgodnych z szerokopojętą normalnością umysłową, i pewnym sterotypem w relacjach miedzy ludzkich. Co to byl za miły sen, proszę pańswa. Sobie i wam zyczę.Nie licząc porannych poszukiwań takiego czegoś jak biała gładka teczka, czyli artykuł papierniczy deficytwowy w domu naszym, bo teczek mamy mnóstwo, zielonych, różówych, czerownych, niebieskich, żółtych [te moje i tylko moje znaczy się żółte]. Pszczóła znalazła coś co ostatni raz w ręce miała w wieku 8-9 lat.. Zostało to potem schowane. Ale ten ciężar pamiętam do dziś, Metaliczną czerń, zpecyficznu zapach. Tak mam na mysli wiatrówkę naszego Taty. Uwielbiam jej ciężar w ręku, To uczucie kiedy celuje w porcelanowego Pajaca. Nie chodzi zę chcę coś ustrzelić. Szkoda Pajaca. [Notabene i tak bym nie trafiła] Ale ja tak bardzo chciałabym umieć strzelać. Najbardziej to bym chciała mieć swojego szceściostrzełowego srebrnego colta[małe zboczenie spowodowane zbyt dużą ilością westernów]. Lubię ciężar broni w ręku. To takie...

    pisz [0]

  • ad absentia 17:36:37

    pisz [0]

    Ad Absentia zostałam oskarżona o próbę uwiedzenia pana z wielkiego stołecznego miasta w celach matrymonialnych i przeprowadzkowych. W tym samym trybie oskarżono o to że ładnie mówiąc i owijając w szerokopjęto włókno że trzeba mnie obsługiwac czyli że nic nie robię. Najgorsze jednak jest to że o ile pierwsze jest dla mnie wybitnie śmieszne o tyle drugie nieco przykre że tak łatwo zauważyć że będe trudną
    jednostką w związku. Ale przecież takie trudne słowa jak sprzatanie po sobie znam nie tylko na piśmie w praktyce wbrew pozorom też.
    A teraz chciałąbym przeprosić nieco za swój ostracyzm [kolejne trudne słowo nabyte w tym tygodniu] Ciebie, nie osobę która wyłuszczyła tę smutną prawdę o mojej osobie. Wierzę jednak w Twoją osobę oraz opiniotórcze wnioski. Ja chyba taka harpią nie jestem?!

    pisz [0]

  • perfidnie 17:37:06

    pisz [0]

    Po pierwsze ostatnio mój żołądek [niesety posiadam tylko jeden] doszedł do wniosku że zycie jest okrutne składa się tylko z trawienia pokarmu.
    Mówiąc inaczej mam dość. Najpierw trzeba zjeść śniadanie, a potem zaczyna się polka. Ja w sumie wiem że trzeba jeść. Ale w takich ilościach. Mam dość, a SzM [cóż w sumie kochana kobieta] chce żebym nieco przytyła.
    Po drugie, Ja zdaję sobie sprawę że doba ma tylko 24 godziny. Nie licząc ofensywy SzR w związku z pojawianiem się pewnej intrygantki i wybitnie perfidnej osoby w życiu ale cholera ja też posiadam coś takiego jak emocje.

    pisz [0]

  • drogą kupna 17:38:37

    pisz [0]

    Drogą kupna nabyłam rzecz najcenniejszą dla Pszczółkowej osoby. Posiadam wydanie z 1989 roku Hrabiego Monte Christo. A jak tylko wygram w totolotka to sobie zakupię podobną droą tylko że zacięższe pieniądze, pierwsze polskie ydanie. Teraz jestem na etapie szukanie wersji francuskiej, która będzie posidała obwolutę z panem Depardieu. Bo widziałam takową. Pierwszego francuskiego wydania szukać n ie będę. Bo bym musiała naprawde dużo milionów wygrać. Zresztą czy jakieś muzeum we Francji chciałoby się pozbyć orginału? Wąpię. Szczerze.był to młodzienie osiemnasto- albo dwudziestoletni, wysoki, o pięknych ciemnych oczach i włosach jak heban; cała jego postać tchnęła spokojem i energią, właściwą ludziom, którzy od dzieciństwa przywykli walczyć no i ja sobie takiego Dantesa znalazłam...

    Gdy człowieka, któremu wiodło się dobrze, spotyka niepowodzenie lub nieszczęście, zagłębia się on w sobie, wzmaga wymogi własnego sumienia, wymierza sobie karę i pokutę. Sigmunt Freud

    To nie chodzi o to żę jestem niezadowolona z tego co mnie otocza, to nie tak że potrafię tylko marudzić. Bo to nie tak zę ja musze zepsuc komuś
    humor swoim marudzeniem to mi sie poprawi. Czy to moja wina że mój system wartości jest przestarzały i archaiczny. Czy to moja wina ze nie wcisnę
    do niego ledwo poznznych ludzi, i poglądów które są dla mnie całkiem obce. Bo to nie to że nie umiem dostosowac się do otoczenia. Bo owszem zbytnio
    integrować się mi nie chce. Ale ja nawet nie mam z nimi o czym porozmawiać.
    Bo ja mam takie a nie inne poczucie humoru, bo ja mam taki a nie inny sposób wyrazania swoich myśli, bo zacznę ludzi oceniać wedle koloru włosów.

    pisz [0]

  • powrotnik młodej jednostki kobiecej 17:39:02

    pisz [0]

    ... tylko mnie poproś do tańca ...
    Bo było prawie idealnie (bo któż nikt inny tylko ja mogę robić z siebie tzw kretynkę w każdej okoliczności życiowej). Bo i tak było inaczej niż zwykle, lepiej, jak zawsze szybciej i krócej. Za każdym razem mija szybciej (ucieka, umyka, płynie nieprzyzwoicie szybko szybciej niż cokolwiek innego).
    Bo znowu minęło niezauważenie jak wszytko co tylko mogłobytrwaćdłużej.
    Bo i tak jestem szczęśliwa, mimo wszytko. W końcu zawsze może być tylko lepiej.
    ... bo odrobine szczęścia bo okruszyne radości porwałam ...

    pisz [0]

  • pogląd nie-życiowy? 17:40:08

    pisz [0]

    Jestem republikanka. To znaczy byłabym, gdybym żyla sobie w hameryce. Ale nie żyję. Jestem Polką i mam poglad większości grupy na karę śmierci. I
    oczywiście okazuje się że to demokraci maja wiekszy problem z psychika niż by biedni mordercy. Ale czemu ja i 3/4 pracujace społeczenstwa ma łożyc
    na seryjnego gwałciciela/psychopate znajdującego dziwna radość w zabijaniu innych? Przepraszam jakby taki ktoś zabił kogoś kogo Ja kocham i na kim mi zalezy [patrzcie otoczenie której bliżej lub dalej określa się słowem rodzina ale i nie tylko] to dlaczego taki ktoś miałby tez zyć? mozę to nie logiczny argument ale prawda. Dlaczego usprawiedliwiac wykolejeńców "bo oni trudne dzieciństwo mieli, bo wychowywali se wśród psychopatów" Dlaczego "demokraci" maja dziwne tłumaczenia że jakby im ktoś papugę zabił, żę przeciez istnieje resocjalizacja, bo przeciez on był może chory psychicznie... To Ci sami demokraci wysyłaja ludzi na wojnę, daja im broń. I tworza mordercę. Przeciez zołnierz na wojnie też morduje z zimną krwią
    ludzi. I dostaje za to medale w dodatku?
    Więc dlaczego dla psychopatycznycyh morderców nie ustanowić karę smierci? Przeciez im zadna resocjalizacja nie pomoże, a łożyć na idiotów ja nie mam zamiaru.
    Tak po za tym, dowiedziałam się że ładnie wyglądam. Czyzby dziewczyny z grupy próbowały się zainteresowac moja osobą?

    pisz [0]

  • problem?! 17:40:45

    pisz [0]

    Wręcz Hiobowy to jest problem. Ten który zalągł się w mej głowie. Prycha, wzdycha i marudzi. Bo kobieta tu rzecz jansna o mnie mowa, ciężkie pieniądze wydać pragnie ale torebki takiej jakiejść wyjątkowej nie ma.
    A poważnie zrecz ujmując, Pszczółka się nieco nudzi i osiewa. Bo tak wogóle to znowu ma humory przed złością. Na hospitacji dzieci wręczyły jej podręcznik do historii do 4 klasy, i przyprawiły ją o lekką apopleksję z powodu swojej niewiedzy. Nie pszczółkowej tylko dziecięcej. No ale Pszczółka była w 4 klasie jakieś dziesięć lat temu. Ah zapomniałabym powiedzieć zmysł orientacji Pszczółki działa po staremu. Czyli dotarłam gdzieś gdzie nadal nie wiem gdzie to było [tak wiem nagromadzenie gdzie jest stosunkowo zbyt wysokie do reprezentowanego wykształcenia Pszczółki]

    pisz [0]

  • cały ten kraj, cały ten świat 17:41:18

    pisz [0]

    Bo tak jakoś siedzę sobie przed komputerem, oglądam urywkami Ojca Chrzestnego, i wsłuchuje się w każdy dźwięk tego filmu. I zastanawiam się kiedy znajdę wreszcie mojego Hrabiego. Bo coś siedzi we mnie niezrozumiałego Wypatruję kolejnego kadru z Marlonem, i wciąż zastawniam się co takiego ubóstwiam w tym. Co takiego kryje się w całej tej konwencji fimlów o mafii, które tak uwielbiam. To upojenie wręcz i fascynacja niczym zakazaną zabawką w dzieciństwie
    Bo wciąz szukam wyszukuję, i błądzę, i znajduję...

    pisz [0]

  • notowanie myśli święta rzecz 17:41:53

    pisz [0]

    aka tam swiątecznowiosenna nuda. potwornie zżera kolejne kartki książek, nadgryza duszę i rzuje okładki. Znudzona dekadenckim stylem śmieję się sobie w twarz. bo tak bardzo chcę się wreszcie przytulić do Ciebie ale nie myśl że Ci tego nie powiemPrzerażona i rozleniwiona konsumpcyjnym stylem myslenia przeżucam kolejną stronę na devarcie w poszukiwaniu odpowiedniego piękna. Nie całkiem wulgarnego, nie całkiem wydelikaconego. Bo we mnie jest energia, rozrywająca mnie od środka. Takie małe dwa potworki ciągną sobie mnie w rózne strony. Od nie cce mi się do zaraz zrobie coś głupiego.bo liczę sylaby minut Ot, tak sobie ciągną, przypominają o sibie o dręczą wzajemnie jakby zapomniały że ja istnieję. Bo jak zawsze pomimo lenistwa, susmienie mam gdzie mam. Bo cóż Nie trzeba być jak wszyscy.

    w tle jak zwykle wulgarna mieszanka stylów, niekompletne myśli, dżwięki skończone i zasłyszane

    pisz [0]

  • samopoczucie jest jak kobieta 17:42:36

    pisz [1]

    ja jestem zachłanna wspólnego snu Bo wyuczono mnie strachu, jak każdą kobietę. Bo czasem pewność siebie ucieka gdzieś w kąt, i piszczy ze smutku zepchnięta na margines świadomosci. Bo czasem nic nie jest w stanie poprawic mi samopoczucia, bo szczęście jest niewymierne, i czasem może je zburzyć jedno nieopatrzne słowo, nawet niedopowiedzenie.nie, nie, nienayscenie Bo skad w ludziach tyle zawisci zazdrości. Bo ty kogoś masz, nie powinnas się nawet odzywac, usłyszałam, to uslyszałam od kogos kogo kiedyś uważałam za dość dobra koleżankę. I tak z własnego Mężczyzny uczyniłam przyjaciółkę, tfu najlepszego powiernika, a ludzie twierdzą że kobieta i mężczyzna nie mogą sie przyjaźnić. Szkoda tylko, że czasem mam wrażenie że pasożytuje na Tobie. Wyżywam się emocjonalnie. bo pragniemy zapomniec o tym na chwile zanim nasza podróz się zakończy Bo widzisz czasem potrzebuję czuć się tak kobieco, pieknie, zwłaszcza kiedy jestem z Tobą. By chociaz przemkneło innym że z ładna kobieta idziesz... Tak kobieco, tak próznie, czuję potrzebą bycia piekną. A nie tylko wieszakiem , z blond włosami...

    Bo ostatnio nadużywam słowa bo i de facto, bo kocham i tęsknię powtarzam jak jakąś mantrę. Bo jest mi z tym szalenie
    dobrze, jak z Turnauem i Anną Marią mieszajacą Apocaliptyce na uszach...

    pisz [1]

  • psiaczek 13:02:20

    pisz [0]

    Pszczó. chce pieska. Nawet widziała takiego pieknego i ślicznistego do adoptowania. Całego nakrapianego, pieknego, czekoladowo-tofiowego. Z piekną morda i mądrymi oczami. Szkoda tylko ze reszta rodzinki Pszczó. nie chce pieska. Tak wiec Pszczó w ten łiekend bedzie swoje chcenie zużywała na pieknym tygryskowym dziubsku a potem całe dwa tygodnie bedzie rozpieszczała i rozpuszczała drugiego pieknego tofiowego księcia Jana:)

    pisz [0]

  • Ot taka konkluzja 13:03:06

    pisz [0]

    Ludzie to są dziwni. Ot taka konkluzja

    Znowu o Tobie
    Bo znowu czuć chcę Twoje dłonie na moim sercu chcę. Delikatny podmuch Twoich ramion przy sobie. Ciepło Twoich ust na moich.

    Znowu o czasie
    Zdecydowanie bywam tu zbyt rzadko. A czas przecieka przezemnie, omija mnie, przelatuje przez dlonie. Mam wrażenie że ja sie nie zmieniam, tylko pory roku koło mnie. Chociaz z drugiej strony wlecze mi się ten czas niczym stary żółw z olbrzymia skourpą na grzebiecie którego Genialny Żółw siedzi.

    pisz [0]

  • Bo wiosennie się jakoś dookoła robi 13:05:42

    pisz [0]

    Ot, czasem przypomina o sobie wpuszcza w lekka paranoję. Bo chciałabym zbyt blisko, zbyt, po prostu zbyt. Nie wszyscy są tacy. uświadomiłam sobie ostatnio że świat i życie bez muzyki jest trywialne i nudne Ja uwielbiałam gadać, nauczyłam sie słuchać. Niestety funkcja wykształcona przez środowisko został przez nich zapamietana. każdy dzień jest ciekawy, to stan umysłu i pragnień Z jakiegoś dziwnego powodu czuje sie obdzierana z osobowości. Charakteru i siły. Nie chcę nie pozwalam.
    Bo wiosennie się jakoś dookoła robi, sennie, deszczwo, ciepło, zmiennie. Marzec mamy. Bo kojarzy mi sie to z moimi ukochanymi spódnicami. Półbutami. Początkami zwiewności, delikatności której brak mi w obyciu. Bo nigdzie nie ma butów takich jakbym chciała Pod pozorem zbliżania sie do siebie, podążania za kolejnymi krokami intymności ma wrażenie że paradoksalnie oddalamy się od siebie. ot, bo chciałabym byc retro, b chciałabym byc jak Merlin To stwarzanie pozorów słuchania. Ale nikt m nie obiecywał że jak "dorosnę" będzie różowo. Czemu tylko czyjeś zmęczenie odbija sie na moim samopoczuciu.
    Czemu mam wrażenie że wracam do początku, by zdobyć twje zaufanie.
    Mozliwe że słowa przebrzma niczym lunatyk na spacerze. Chce by brzmiały tętniły zyciem. Były pełne koloru i wyrazu. Bo chcę by wróciła pewność z którą czekałam dni. Pewność ktora był w moim sercu i głowie a pozostała w sercu.

    pisz [0]

  • refleksje raz jeszcze na oklepany temat 13:05:49

    pisz [0]

    Ah zapomniałam. Najlepiej udawać wiecznie szczęśliwą słodka diotkę. Wtedy jest wszytko w porządku. Ot to dlaczego ktoś nie założy mi kolorowych okularów. Bo moje stare sie potłukły o uczelniany bruk. Ot mój pesymizm wychodzi każdym skrawkiem mojej duszy, ciała.
    Ah zapomnialam. Powinnam byc idealnie usmiechnięta. Ambita i mądra. Może wtedy wszyscy beda mnie kochać. Szkoda ze nie chcę. Mój narcyzm az tak głęboko nie sięga.
    Ah zapomniałam jak to jest radzic sobie wzglednie na sudiach. Może i nie mam tam not genialnych ale nie przeraża mnie myśl o egzaminie. Bo wie ze i tak go zdam. Moze to kwestia podejścia
    Ahh na hisorię w tym roku ponoć jets tylko konkurs świadectw.

    Kocham Cię. ponoć łatwo powiedzieć. Szkoda że najczęściej mówie to w pustkę. Bo Ciebie nie ma. Ale tylko do środy. Potem jak zwykle będe zbyt szczęśliwa by przejmowac sie tym że sie narzucam i robie z siebie idiotkę.

    Byś w wieku totalna kretynką to naprawde cud niewieści. Jak wiemy wpuscić siebie samego w trąbę jest jeszcze smieszniej. Gorzej że ja jakoś mądrzeć z tego tytułu uświadomienia sobie tego nie umiem. Bo starszych słuchać trzeba.

    pisz [0]

  • japońskie nutki 13:09:39

    pisz [0]

    Przez przypadek wpadłam na jakiś nowy zespół/ teledysk. I uwielbiam, ot tak sobie polubiłam. Bo pani na teledysku miała cudną sukienkę, bez pleców z głębokim dekoltem w szpic. Pszczó. zakochała sie tej sukience. Bardzo platonicznie bo już dawno sobie taką uwidziała ale nigdzie nie dorwała w sklepie.

    Tak w ogóle to zasłuchuje sie w porno grafitti i nie mogę przestać, ten Pan ma taki magiczny czarodziejski głos, i muzykę. Chociaż nie za jego głosem tęsknię. Ot wypominam Ci. Chociaż ostatnio mam ostrego skręta na wyłączność dla Japończyków. I Porno i Gackta

    pisz [0]

  • szablonowo 13:10:11

    pisz [0]

    Ostatnio chcac zrobic szablon, szukałam zdjęcia, aż taka masochistką by wkladać swoje zdjęcie nie jestem. Jakos nie udało mi sie znaleźć męskiego aktu. Nie pornografią sie nie zajmuję. Chociaz niektórzy to z tym kojarzą. Ale cóż złego jest w nagosciu, i ludzkim ciele? Kazdy z nas je ma i jakoś wiekszośc ludzi nie chodzi od stpó do głów obwiązanych i pozasłanianych. Ja jednak nie o tym.
    Stojąc osotnio na przystanku, spojrzałam w górę, Tak lekko pod skosem. naprzeciw jest remontowany. Kręca sie tam od miesiąca panowie od prac ręcznych. Niektórzy dośc interesujący, tzn moja damska estetyka skierowana na meżczyzn w pełni jest ustatysfakcjonowna, czytaj panowie sa dość młodzi całkiem mili dla oka. Ale ja też nie o tym. Tak więc w oknie ukazał się, był mężczyzna. No tak logiczne skoro na budowie wiekszość robotników to mężczyzźni. Pan ten przebierał się, więc miałam co pooglądać. Ale ja też nie o tym. Ja o wielkim smoku na plecach tego Pana który zdawał sie wbijać pazurami w ramiona...
    i tak jakos Pszczó. sie tęskno na sercu zrobiło, nie z powodu smoka, nie z powodu mężczyzny, tego w oknie rzecz jasna. Ale z pwodu tego w kaczogrodzie tfu stolicy. Na Niego z chęcia bym sobie poaptrzyła, co prawda pewnie bym sie nie ograniczyła na patrzeniu, ale byłby blisko. Bedzie.

    pisz [0]

  • kolejna ksiązka jak kamień na drodze życia 13:10:37

    pisz [0]

    Bo czasem chciałabym wiecej niż możesz mi dać. Życie. Szare, czasem kolorowe. Irytujace, ekscytujące. Moje do połowy pełne. Jak przestane tworzyć codzienne retrospekcje to zapewne będe szczęśliwsza i zdrowsza. Ja jednak nie chcę. To tylko mój własny masochizm. Mała zbrodnia przeciwko sobie.

    Ksiega imion i lamed wownicy są tak denerwująco cudowni. Całkiem jak Echnaton i Nefretete.Przeczytałm jednym tchem, nie lubię. Ot kabała pomieszana ze tajemnicami egipskich faraonów. Lista lektur zakupionych a nie przeczytanych mi sie kończy. Tych leżących na półce i czekajacych na mnie. Chociaż nie lubie kupowac książek ze świadomoscią ze nie moge od razu przeczytać. Korcą, necą i męczą. I tak po nie siegam. Są moją wizją raju i spokoju.

    pisz [0]

  • zbiór słów 13:11:10

    pisz [0]

    Ot, zbiór słów wszelakich. Mysli mniej lub bardziej górnolotnych. Spostrzezęń zabawnych i sytuacji rozbrajających.
    Ostatnio w tramwaju zaczepiła nie grupa chłopców widząc że czytam chcieli wiedzieć co robie. Potem jeden stwierdził że "Pani jest bardzo ładna" reszta chłopców stwierdziła że racja. A cóż Pszczó. raczej powiedziałaby że czuła sie wyżęta przez wyżymaczkę. Skoro jednak panowie do lat 12 tak powiedzieli...
    Kolokwia też optymistycznie na mnie nie wpływają. Ot znowu zaczym zyć myślą jeszcze tylko niecałe dwa weekendy sama.

    Czuje sie zmierzła. To taki mały "złóść" ot siedzacy sobie w głowie. Zrzedzacy, marudzący i wpieniający. Ot, normalka.

    Czuje się męcząca. Bardzo męcząca innych. To też moje odczucie niekoniecznie innych.

    pisz [0]

  • kzk gop i refleksje 13:12:14

    pisz [0]

    Niektórzy mężczyźni, nawet ci doświadczeni, [...] Sądzą, że [...] podoba się każdej [....] Niestety, drodzy panowie, nie ma uniwersalnej "instrukcji obsługi kobiety". Każda z nas potrzebuje czego innego, [...]. Chociaż czasem same nie do końca wiemy, czego chcemy

    Lekka retrospekcja onetowa. Nieco ocenzurowana. Po co od razu sugerować ze to artykuł o seksie. No poudawajmy nieco pruderyjne kobiety. Bo w sumie to sie nie tylko do niego sprawdza, ot do małych radości, łez. Bo wierzcie, usmiech czyjś, odrobina satysfakcji czyjejs też może stanowić olbrzymia radość. Pod warunkiem ze ta osoba cos dla nas znaczy.
    A Ty znaczysz.
    Jechałam tramwajem. Dziś. Ze szkoły. Pusto było to usiadłam. Ot, tak sobie zeby babcie podenerwować. Obrazki miejsce czasem są słodki. Jak rożowa wata cukrowa. On wielki, potężny chłop. Ona kruszynka. Ot, połowa Pszczó. On, nawet pozytwnie wpłynął na moją estetytke męską. Przypomniał mi ze mam szczęście, mój Mężczyzna nie robi za pluszaka który mi nosi torebkę, nie robi za wieszak na ubrania. Spełnia nieco pożyteczniejszą funkcje społeczną. Jest, słucha i daje oparcie. Nawet teraz, samym byciem. No i zawsze.

    pisz [0]


  • Szablon wykonała Effy, pobrano z szablony.blogowicz.info
    Wspierane przez: Blog & dodatki na bloga.